Powtórzę się po raz kolejny. Odkąd mieszkam na wsi, każda pora roku jest moją ulubioną. Jednak największe ocieplenie relacji nastąpiło między mną i Panią Zimą. Kiedyś nie znosiłam zimy. Zima w mieście to pośniegowe błoto, przemoknięte obuwie, zniszczone zaciekami powstałymi od soli. To bój o stąpanie stopą po suchych kawałkach chodnika, uciekanie przed obryzganiem błotem przez koła samochodów. Lub zgoła inaczej, walka o utrzymanie równowagi na oblodzonych powierzchniach, poślizgi niekontrolowane, szczególnie przy dojściach do przejść i pasów. Zdecydowanie NIE LUBIĘ!

Ślady na śniegu są fascynujące nie tylko dla małego dziecka, ale i dla mnie dorosłej ;) Lubimy bawić się w traperów i odgadywać czyje tropy uwiecznił śnieg. Na podwórku znajdujemy głównie kocie i ptasie, jednak idąc na spacer mamy pełna paletę różnorodnych śladów. Zgadujemy zatem czy szedł tędy zając, sarna, pies, a może bażant. Dużo, dużo spacerujemy, jeździmy na sankach, robimy aniołki na śniegu, lepimy bałwana.
Obok zachwytu zimową przyrodą, zachwyca mnie dom. Takie zwyczajne jego ciepło, kiedy z czerwonymi od mrozu policzkami otwieramy drzwi. Zapach drewna palonego w kominku. Poczucie bezpieczeństwa gdy za oknem zawieje i zamiecie śnieżne, lub siarczysty mróz. Nawet zimowe prace są dla mnie przyjemne, a odśnieżanie podjazdu przyjemnie rozgrzewa ;) Szczęśliwie pługi docierają do nas regularnie i drogę mamy czarną, więc problemów z dojazdami też nie mamy.
Kiedyś tuż po Świętach z niecierpliwością czekałam na wiosnę, denerwując się każdym powrotem zimy. Dziś wiem, że każda pora roku jest ważna i potrzebna, a mroźna i śnieżna zima decyduje o plonach i zbiorach latem. Dzięki niej wody gruntowe się uzupełniają i nie grozi nam susza. Że odpowiednio niskie temperatury zabijają robaki i choroby, które później atakować mogą nasz sad czy warzywnik. Zima to także odpoczynek pól, lasów, drzew, ziemi, ogólnie całej przyrody, bo i nas "rolników", ogrodników, sadowników, czyli wszystkich tych którzy z niej czerpiemy. To czas na planowanie, koncepcyjne myślenie, rozpisywanie. Oczywiście również na regenerację sił :)

Na razie zima odpuściła i mamy piękne przedwiośnie. Nie jestem tym faktem szczególnie zachwycona, bo na cięcie czekają nasze drzewa owocowe, a przy takich temperaturach wegetacja ruszy lada dzień i będzie po jabłkach ;) Zobaczymy co przyniosą kolejne dni, tymczasem czeka mnie planowanie prac ogrodowych na najbliższe tygodnie. Powoli trzeba zacząć myśleć o wiośnie i inauguracji sezonu ogrodowego.
- Pozdrawiam, Iza -















