To mleko to dla mnie symbol wsi. Symbol bez którego jej sobie nie wyobrażam. Dziś większość wsi wygląda już zupełnie inaczej, niż za czasów mego dzieciństwa. Jednak mam to szczęście, że na naszej wiosce jeszcze wiele "starego" pozostało. Między innymi mam krowę. Tak, jedną krowę na całą wieś. I dziękuję w duszy Bogu za tą krowę. Bo wiem, że w tak wielu wsiach już jej nie ma. Krowy zniknęły niemal zupełnie z krajobrazu naszych wsi. Jeżeli gdzieś są, to tylko w oborach, podłączone do dojarek. Straszny dla mnie to obraz. A ja mam krowę! Mimo, że to krowa tej samej sąsiadki, do której chodziłyśmy z Babcią, mam do niej mocno emocjonalny stosunek ;) To moja krowa ukochana! Bo słyszę jej Muuuuuuuu, bo mogę pokazać ja Mai, bo codziennie obdarowuje mnie swym mlekiem. Tak pysznym, bo nie tylko zdrowym, ale i pełnym wspomnień. To mleko jest jak "komunia" to pokarm dla ciała i duszy.
Wieczorem, tradycyjnie wychodzimy na "wieczorny spacer" (o spacerach więcej tutaj), idziemy do sąsiadki z kankę. Jeżeli krowa już wydojona, zabieramy je do domu, jeżeli jeszcze nie, sąsiadka podrzuca nam ją z samego rana. Dzięki temu mogę codziennie czuć się jak ta mała dziewczynka idąca za rękę z Babcią. Mam nadzieję, ze dla mojej córki to również będą wspaniałe wspomnienia.
![]() |
Nasza krowa, uwieczniona przez googlemaps ;) |
ja właśnie wyczaiłam krowę na naszej wsi i też zamierzam z jej dobrodziejstwa korzystać :)
OdpowiedzUsuńMasło też będę robić, nawet maselnicę już mam :)
Super! Daj znać jak masełko. Może i ja sie skuszę na ręczną robotę. A jaką masz maselnice?
UsuńSkąd ja to znam! :)
OdpowiedzUsuń:D
UsuńŁza się w oku zakręciła, piękny wpis. dziękuję :)
OdpowiedzUsuńTo Ja dziękuję za tak przemiły komentarz :)
Usuń