
Marzec przywitał mnie dwojako. Z jednej strony totalnym rozładowaniem baterii, z drugiej głową wrzącą od pomysłów. Do tego przyroda i otoczenie kipiało energią wołając hop hop, tu jesteśmy weź nas w swe ręce, obrób, przerób, użyj. A mi jakoś ciało odmawiało posłuszeństwa. Głowa mówiła ręce rusz się, ręka nie drgnęła nawet. Do tego mój 9 miesięczniak rozpoczął przygodę z raczkowaniem, staniem i chodzeniem przy meblach w jednym czasie. Jakby tego było mało szły górne dwójki i niosły ze sobą katar. Gdzie nie spojrzałam, pełno było pracy i marzeń o niej... no i zbliża się TEN czas, czas Męki i Zmartwychwstania.
A oto ta klatka:
Słoneczny dzień, końcówki marca. Ptaki budzą trelami 9 miesięczną Majeczkę, Majeczka postanawia obudzić swą mamę. Staje w łóżeczku i zaczyna wykrzykiwać po swojemu. Mama otwiera oczy, spogląda w stronę córki, ta rozpromienia się w uśmiechu. Razem idę do babci, która jeszcze śpi, Maja budzi babcię serią bababababab, wspólne polegiwanie w łóżku, wygłupy i śmiechy. Później, jeszcze w piżamie, nieśpieszna kawa z mlekiem i ciastkiem, owocki dla Majeczki. Drzemka Małej, w czasie której szybko ogarniamy dom i nastawiamy obiad, albo wspólne myjemy okna i pierzemy firanki. Całe godziny na dworze, drzemki w wózeczku, prace w ogrodzie, bielenie drzewek, sznury prania w sadzie, kolejna kawka na dworze. Pierwsze koszenie trawy, które bardziej zbieraniem liści jesiennych nazwać można, wędrówki bezdrożami, obiady. Robienie wiosennych bukietów do wazonów...rozmowy, wspomnienia, snucie planów.
Trzy kobiety, trzy pokolenia w już 4 pokoleniowym domu. Wychowała się w nim moja mama, ja spędziłam pierwsze lata życia, a teraz wzrasta w nim moja córka. A nad tym wszystkim myśl o babci, która gdzieś tam z góry patrzy na nas.
Fajny taki dom przekazywany z pokolenia na pokolenie. Fajne chwile. :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że kolejne pokolenia też pokochają naszą wieś :)
UsuńI ja podobny stan niemocy odczuwam, wyłazi zmęczenie materiału...ale nigdzie tego przycisku u siebie nie mogę znaleźć, głowa pędzi, nakręca i tylko frustracja z niemocy rośnie. muszę znaleźć ten magiczny przycisk koniecznie.
OdpowiedzUsuńi u nas bobinka łazi przy meblach chyba, że akurat obgryza mi kapcie albo ślini moje nogawki ;-)
buziaki dla Majki!
Trzymam kciuki za udane poszukiwania. Może mały dzień wolny od domu i obowiązków?
Usuń