Ja zaczynam nastrajać się świątecznie od 6 grudnia. Mikołaj przynosi nam nie tylko prezenty ale i początek okresu bożonarodzeniowego. Tymczasem cieszę się jeszcze z panującej jesieni :)
Poniżej wspomniany post :)


Jednak nie zapominam również o tym co najważniejsze - o istocie tych Świąt - Bogu. Bo czy ma sens stawianie drzewek a pod nimi prezentów, pichcenie smakołyków i dekorowanie wnętrz, kiedy nasze Wnętrze - nasze serce i dusza zostają na planie dalszym? Kiedy nie mamy czasu na rekolekcje, spowiedź czy niedzielną Mszę? Kiedy wolimy myśleć o Świętach jako o White Christmas i słuchać Franka Sinatry zamiast "Lulaj że Jezuniu..."
Wiadomo, że wszystko dla ludzi! I u nas Franio też leci, ale kiedy zbliża się 24 okienko kalendarza adwentowego, zmienia się też klimat w naszym domu. Panuje więcej zadumy, rozmyślania i rozmów o Dzieciątku które narodziło się 2014 lat temu i na nowo ma narodzić się w naszych sercach i domach w Wigilię. I powiem Wam, że nawet te kolejki do konfesjonałów mają jakąś magię w sobie... a stanie w nich sprzyja refleksji... to taka nasza podróż za gwiazdą.

W okresie przedświątecznym przeczytałam tak wiele relacji z przygotowań do Świąt, niestety nie znalazłam w nich słowa o Bogu, o Dziecięciu i tym, że to Jego narodzenie Świętujemy. Mam nadzieję, że albo czytam po prostu takie blogi, albo ich autorzy nie lubią dzielić się tym co głęboko w sercach i dlatego skupiają się na "zewnętrznej" warstwie Świąt.
I jeszcze na koniec spóźnione, ale szczere i w duchu powyższych rozważań życzenia na Nowy 2015 Rok...
Kochani... aby wszystko co robimy, stało na solidnych fundamentach i jak najmniej wydmuszek w naszych życiach!
Dosiego Roku!
Rzeczywiście dobrałyśmy się dzisiaj z tym postem :) bo też o świątecznych przemyśleniach, przygotowaniach.... Ja też uwielbiam ten czas!
OdpowiedzUsuńBardzo ładnie, że tak uczysz dziecko. Ja też mam taki zamiar ;) Pozdrawiam Cię gorąco :)
:D Uściski :D
UsuńJa też się cieszę jak dziecko z okresu przedświątecznego. Uwielbiam te przygotowania, zapach pierników, wspólne spędzanie czasu... długo by wymieniać:) Ja zaczynam już po połowie listopada. Wiem, ze niektórzy uważają, ze za wczesnie, ale ja już taka świąteczną babką jestem:) Nie zapominam oczywiście o istocie Świąt, bo to jest najważniejsze:)
OdpowiedzUsuńściskam serdecznie kochana
Każdy ma inne potrzeby, mi szkoda jesieni, ona też ma swój urok i cieszyć się nią lubię. Prawie dwa miesiące świąteczne mi wystarczą - grudzień i styczeń. A co do całej otoczki to też wzdycham ach...
Usuń