Pomidory przeżyły, przyjęły się i chyba coś z nich będzie...Sałata i koperek wyszły spod ziemi, ogórki też... jednak jakieś to małe i powoli rośnie - brak deszczu robi swoje. Rozkwitły rododendrony i bordowe piwonie, różowe dopiero w pąkach, przekwita już wiciokrzew... ja niestety nacieszyć się nie mam kiedy tym całym wiosennym szaleństwem życia. A już za chwilę lato przyjdzie i wiosna przeminie...
Remont również pędzi - kotłownia już prawie zakafelkowana, zaraz po niej przyjdzie czas na łazienkę. Kafelki wybranie i zakupione, podstawowa armatura sanitarna też jest - czyli rozpoczęliśmy przyjemny etap urządzania :) Panowie od kanalizacji w gminie obiecują - początkiem sierpnia będziemy już podłączeni. Powoli w mury domu w Jot. wkraczają milowe kroki cywilizacyjne. Następnym pokoleniom nie dane będzie mycie w misce i odwiedzanie wychodka za potrzebą... Cóż coś się kończy - coś się zaczyna
takie, tam...
Słoneczne Niezapominanie
Pani Na Włościach - czyli młoda żona i matka, która porzuciła stolicę Dolnego Śląska dla małej wioski zagubionej wśród pól i lasów. Zawodowo psycholożka i redaktorka, z pasji "Matka Wariatka" i Countryliferka.
zazdroszczę postępów:)
OdpowiedzUsuńoch jak cudnie! Też chciałabym mieć już swój ogródek..niestety domkowy za daleko żeby się można było tam czymś zając, więc zadowalam się balkonem :)
OdpowiedzUsuńSuper zdjęcie profilowe- takie ciepłe i wieje z niego spokojną radością :D Nic dziwnego ! Tyle marzeń teraz realizujesz! :D
Dzięki Wam! Mam nadzieję, że podołam tym wyzwaniom :)
OdpowiedzUsuń