Follow my blog with Bloglovin

Warzywnik odsłona druga


Poprzedni rok, był dla mnie rokiem szkoleniowym w kwestii siania i sadzenia warzywek. Pierwsze sałaty i rzodkiewki, cebula i szczypior a nawet pomidory. Nie wszystko się udało. Część sałat nie zawiązała główek, gdyż była za słabo przepikowana i rosła zbyt gęsto. Okazało się również, że wysiewanie całego opakowania nasionek na raz nie ma większego sensu bo i tak nie zdążymy przerobić - i sałaty w kwiat poszły.




W tym roku ucząc się na własnych błędach przede wszystkim poszerzyłyśmy wraz z mamą teren pod warzywka, przekopałyśmy ziemię, ogrodziłyśmy całość deskami i zmniejszając ilość wysiewów, zwiększyłyśmy ich różnorodność. W tej chwili rośnie już rzodkiewka, a szczypior buja jak szalony, wschodzi sałata. Rosną zasadzone i wysiane ogórki oraz kapusta zwykłą i pekińska. Liczymy że wzejdą jeszcze cukinie i kabaczki. Do zacnego grona witaminowych dostarczycieli dołączyły również pomidory przywiezione aż z Wielkopolski i posadzone ręką mojego fachowca w precyzyjne rządki - bo wszystko musi być dobrze "zaprojektowane" ;)


Tak wyglądały drzewa (w tle jabłonie) i warzywniak na początku tygodnia:

A tak już pod koniec... po śnieżnobiałych kwiatach jabłoni nie został nawet ślad, a pusta ziemia warzywnika zazieleniła się roślinnością.

Oby pogoda sprzyjała i wszystko pięknie wschodziło i rosło, a już niebawem zajadać będziemy się świeżymi i nie nawożonymi nowalijkami :)

4 komentarze:

  1. nie ma to jak zielenina z własnego ogródka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ładny warzywnik! Tylko z pomidorami to trzeba bardzo uważać - nie lubią ani zimna, ani deszczu. Moje w tamtym roku zawiązały owoce które urosły, zrobiły się zielone i już-już niemal można je było zrywać, gdy szlag je trafił, bo zgnilizna zapanowała w lipcu. W tym roku mam je pod folią, ale może u Ciebie lepszy klimat...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam z pomidorami podobnie, jak fuks; może koktailowe są odporniejsze na zarazę; liczyłam tez na foliak, ale nie mam sposobu na mojemo męża, nie wiem, jak go podejść, bo ma tyle innych waznych zajęć na siedlisku. Jak go zmotywować?
    Piekny warzywniak, u Was jednak cieplej niz w naszej Finlandii.

    Fajny blog, poczytam sobie.
    Pozdrawiam serdecznie
    jolanda

    OdpowiedzUsuń