
Na naszym wioskowym niebie krzyk wielki - ptactwo wraca. My dalej wykańczamy i powoli meblujemy.
Ciągnie mnie już do prac w ogrodzie. Grabić jednak jeszcze nie chcę, liściasta kołderka chroni rośliny przed nocnymi mrozami. Szczerze zdumiona jestem, że pomimo zrujnowania ogródka pracami tynkarskimi, tyle życia przebija się przez grubą warstwę piasku, tynku i innego badziewia.
Za nami tłusty czwartek, pączki własnej roboty z paulinowego przepisu wyszły smaczne. Co prawda kształtem odbiegają od tych kupowanych w cukierni, ale smakują dużo lepiej. Moje pierwsze podejście, za rok może wyjdą bardziej okrągłe.
10 lutego - 6 miesięcy do Naszego Wielkiego Dnia, szybko mija ten czas - czy powinnam zacząć się denerwować?
W środę zaczynamy post, a później Święta. Zleci migiem. Przyjdzie wiosna - oby już na swoim.
Podczytuję blogi ze wschodniej polski i oczom nie wierzę. Zima śnieżna, mroźna z zaspami! Niby jeden kraj a dwa bieguny pogodowe.
paczki wyglądają smacznie
OdpowiedzUsuńzapraszam serdecznie do zabawy:) http://kitkaipompon.blogspot.com/2013/02/its-only-picture-tag.html
Dziękuję za zaproszenie, postaram się w najbliższym czasie coś sklecić ;)
UsuńU mnie jeszcze zima na całego, leży śnieg i mróz.
OdpowiedzUsuńDlatego zdziwiona jestem tą wiosenną aurą u Ciebie.
Ale w powietrzu już czuć coś... niebywałego!
Tęsknię już bardzo do słońca i ogrodu, palenie, noszenie drzewa dało mi porządnie w kość.
Pozdrawiam
Oj tęskni się tęskni! U mnie ostatnio śnieg z deszczem. W dzień +2, nocą -2. Taka plucha jest najgorsza, już zdecydowanie wolę Twoją zimę ;) Mam nadzieję, że roślinki nie ucierpią, już takie spore są :)
OdpowiedzUsuńMoże w ty mroku nie tylko święta będą szybciej ale też wiosna? :) Luty taki się robi mało śnieżny :))) Mieszkacie już? :)
OdpowiedzUsuń