Zimowy weekend, jedziemy znaną na pamięć trasą wśród zasypanych łąk i pól. Po drodze mijamy leniwie budzące się wsie. Poranne dymy z komina, pierwsze krzątania w obejściu.

Wjeżdżamy do "naszego" lasu, słońce zdążyło już przebić się przez kotarę mrozu zrzucając z drzew piękne mroźne suknie.
Przejeżdżamy przez Jot. , pozdrawiamy napotkanych sąsiadów, koła samochodu obszczekują znajome burki.
Docieramy na miejsce, wita nas on - w śnieżnej czapie, z wesoło igrającymi promieniami słońca na nowym tynku.
Wchodzimy do domu, w którym ciepło i przyjemnie (piec umożliwia zostawianie włączonego CO nawet podczas tygodniowych nieobecności). Podłogówka grzeje, kaloryfery na piętrze cieplutkie. Rozpalamy w kominku, żeby poczuć ten piękny zapach drewna i zabieramy się do prac wykończeniowych. Po intensywnym dniu, zasłużony wypoczynek w naszej prawie wykończonej sypialni.
Rano budząc się z promieniami słońca na twarzy, uśmiechajam się do swoich myśli. Spełniły się marzenia. Cudowny poranek. Z dołu dociera zapach drewna i kawy.

Zasiadam przed jeszcze nie obudowanym ale już zapewniającym przytulność i ciepło kominkiem i cieszę się chwilą. A za oknem zima...
Halo, a kto tam rano już rozpalił i kawę zrobił?:)
OdpowiedzUsuńNo jak kto? Taki jeden - narzeczonym zwany ;)
OdpowiedzUsuńNo i jak tu nie zazdrościć!?:)
OdpowiedzUsuńNie zazdraszczać tylko przysporzyć sobie własny ;)
UsuńMogę tylko rzec- rozmarzyłam się :D
OdpowiedzUsuńCudnie.... bo cóż więcej powiedzieć ? :) Już niedługo całkiem będziesz wracać do niego :) Właściwie to już jest TEN dom prawda? :)
OdpowiedzUsuńPrawda, już jest TYM DOMEM.
UsuńPięknie to ujęłaś maja Ty romantyczko!
OdpowiedzUsuńPiękne okoliczności same się ujęły :)
UsuńZazdraszczam kominka :) - nic chyba lepiej nie podgrzewa ogniska domowego prawda? ;)
OdpowiedzUsuńKominka nigdy wcześniej nie miałam, a teraz nie wyobrażam sobie salonu bez niego! Atmosferę podgrzewa pierwszorzędnie ;)
Usuń