Do niedawna funkcjonowała też najprawdziwsza kuchnia opalana drewnem, taka z paleniskiem i popielnikiem do którego wpadały iskierki i można było zaśpiewać "... z popielnika... iskiereczka mruga...". Tak, tak, piękne bajki zimowymi wieczorami opowiadały iskierki słowami mojej Babci.
W chwili obecnej domek poddawany jest gruntownemu remontowi, tak jak i całe otoczenie. Po śmierci Babci całe obejście długo stało zaniedbane, a rodzice zastanawiali się - sprzedać, czy nie sprzedać. Na szczęście ulegli moim namowom i nie sprzedali a ja obiecałam, że spełnię słowa sprzed wielu lat i zamieszkam w Jot.
I tak od czterech lat powoli porządkujemy teren: wycinamy chaszczory, doprowadzamy trawniki do porządku, dbamy o zastane roślinki i zaszczepiamy nowe.
Oto jak wyglądało obejście cztery lata temu. Główne prace porządkowe wykonali moi genialni i niezastąpieni rodzice.

Tak wygląda to dzisiaj.
0 komentarze:
Prześlij komentarz